Niezaprzeczalne znaczenie w aktywizacji środowisk senioralnych ma zainteresowanie tej grupy miejscem najbliższego otoczenia. Przemierzając codziennie te same ulice, nie wiemy albo nie pamiętamy, kto tak naprawdę jest ich patronem.
Powtarzamy bezwiednie nazwiska, dodając numery domów i mieszkań, bez wnikania w to czy
patronem naszej ulicy jest poeta, polityk, a może upamiętnia ona miasto lub kraj odległy od nas
o setki kilometrów.

A przecież warto wiedzieć, jaka jest historia
nazwy naszej ulicy, osiedla a nawet dzielnicy
i miasta.

Prelegent – Stanisław Andrzej Średziński –
prowadzący również warsztaty poszukiwania
bohaterów naszych ulic podszedł do tego w dwojaki sposób. Założył, że czasami pomiędzy
rzeczywistym, umieszczonym na narożnej tabliczce nazwiskiem, w naszych odczuciach patronem ulicy może być ktoś zupełnie inny – osoba, która na tej ulicy mieszkała, czy też w inny sposób związana jest z nią w naszej pamięci.

Nie poprzestał i na tym, przypominając osoby
z historii naszego miasta, które mimo wielkich zasług dla miasta i kraju nigdy się ulicy nie
dorobiły oraz takie, które swoją ulicę – w imię wyższych celów – straciły, choć wiadomo, że
puste cokoły mówią czasami więcej niż umieszczone na nich postacie.

Jako osoba zajmująca się od lat kobietami, o których w Łodzi zapomnieć nie można[1], przypomniał takie postacie jak: Maria Piotrowiczowa – bohaterka powstania z 1863 roku; Maria Kwaśniewska - jedna z pierwszych zawodniczek powstającego Łódzkiego Klubu Sportowego, brązowa medalistka z Olimpiady w Berlinie (1936r), zasłużona
bohaterka kampanii wrześniowej (1939), obrończyni powstańców warszawskich przetrzymywanych w obozie w Pruszkowie (1944), a w końcu wielka działaczka ruchu olimpijskiego.

W odniesieniu do „własnych bohaterów ulic” przypomniał swoje spotkanie w dzieciństwie
z Wandą Wiłkomirską, zamieszkałą wówczas
w domu aktora przy ul. Zakątnej (obecnie Pogonowskiego). Tu opowieść uzyskała drugi wymiar, bo jedna z uczestniczek, uczennica szkoły nr 26 - mieszczącej się na tej ulicy - przypomniała, że
w domu aktora mieszkał wówczas m.in. Jan Kobuszewski, który co rano urządzał w swoim oknie pokaz mimiczny, rozbawiając tym uczniów tak,
że nie można było prowadzić lekcji.

Przypomniał postać Michaliny Tatarkówny - działaczki PPR i PZPR, która wiele uczyniła dla łódzkich tkaczek, ale swoją ulicę utraciła w ramach dekomunizacji. Podczas warsztatów zakwestionowano utratę tej ulicy…[2]

Najważniejszym jednak tematem spotkania było samodzielne poszukiwanie historii swojej ulicy.
W tym celu uczestnicy otrzymali pełną instrukcję korzystania z zasobów Biblioteki Wojewódzkiej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego przygotowaną w formie animacji filmowej.  Zainteresowanie tą formą poszukiwań sprawiło, że film powtórzono dwukrotnie oraz przypomniano go później na warsztatach.

Ciekawym przykładem „rozdwojenia” nazwy była ul. Andrzeja Struga, która przez lata upamiętniała Św. Andrzeja i do dziś wielu mieszkańców używa tej nazwy pomijając nazwisko, a właściwie pseudonim literacki artysty.[3]

Zainteresowanych wojennymi losami naszego miasta ucieszy fakt, że w katalogach wymienionej biblioteki odnajdą oni niemieckie nazwy ulic i to
z okresu I jak i II Wojny Światowej.

Prowadzący wspomniał również o innym czynniku powodującym zmiany w nazewnictwie ulic. Stale rozrastająca się Łódź pochłonęła wiele mniejszych samodzielnych jednostek administracyjnych, które posiadały własne nazewnictwo.  Trzeba tu było dokonywać zmian, by nie pozostawało kilka ulic Mickiewicza, Górnych, Dolnych, Małych itp. Przykładem tu może być ulica Liściasta, która przed wojną nosiła na Radogoszczu nazwę: Krakowska, tak jak ulica na Zdrowiu. Najnowsze zmiany w tym względzie miały miejsce, gdy
w skład Łodzi weszły niektóre ulice Nowosolnej.

W trakcie spotkania wypłyną również temat ulic, które upamiętniają dawne wsie czy osady. Do takich należy m.in.: ulica Grabeniec upamiętniająca osadę olęderską, czy ulica Zimna Woda upamiętniająca wchłoniętą wieś.

Prelekcja wzbudziła duże zainteresowanie, a ostatnią jej częścią były deklaracje grup dotyczące opracowania ciekawych historii ulic na spotkanie warsztatowe.  I tak:

  1. Grupa skupiona w siedzibie Ligii kobiet Polskich zobowiązała się do przygotowania informacji o ulicach łódzkiego Widzewa, czyli terenów Łodzi wchodzących w skład tego miasta w dawnych latach.
  2. Grupa z Biblioteki TATARAK (senioralne Koło Miłośników Żabieńca) skupiło swoją uwagę na
    ul. Bolesława Limanowskiego oraz Łódzkiej
    Trasie W-Z, przyjmując za podstawę zasoby
    informacyjne Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. marszałka J. Piłsudskiego w Łodzi.
  3. Grupa z Domu kultury przy ul. Żubardzkiej przyjęła za swój cel poszukiwanie innych źródeł do badania historii łódzkich ulic, by na tej podstawie uzupełnić informacje prezentowane podczas prelekcji.
  4. Grupa z Karolewa zaprezentować miała ciekawą historię ulicy Radzieckiej, przemianowanej na
    ul. Beskidzką.
  5. Pozostałe grupy nie określiły tematu swoich poszukiwań pozostawiając sobie możliwość
    późniejszego wyboru.

I rzeczywiście każda z grup prezentowała swoje tematy wywołując przy tym reakcje pozostałych. Nie obyło się bez osobistych wspomnień, bo przy omawianiu historii widzewskich ulic, wrócono do słynnej nowoczesnej na tamte czasy szkoły
im. Tekli Borowiak (obecnie ks. prof. Józefa
Tischnera), do pobliskiego dużego basenu ANILANA.  Ciekawe opowieści objęły również
kościół Św. Kazimierza, którego budowę zakończono w 1935 roku, a otynkowany dopiero niedawno.  We wspomnieniach z dawnego Widzewa[4] nie zabrakło informacji o Księżym Młynie, ale
i o obecnych losach Widzewskiej Manufaktury.

Koło Miłośników Żabieńca przypomniało łódzkie trasy, W-Z, czyli obecne ulice Mickiewicza i Piłsudskiego oraz ul B. Limanowskiego, łączącą trasę aleksandrowską z drogą brzezińską przez ul. Wojska Polskiego.

Tylko czas trwania warsztatów nie pozwolił przypomnieć, że w średniowieczu istniała jeszcze jedna koncepcja trasy z zachodu na wschód, czyli droga z Lutomierska przez Jagodnicę, a dalej obecną Siewną, Powstańców Wielkopolskich
i Wrześnieńską, aż do miejsca, gdzie usytuowano kościół NMP. Szkoda, bo opisywany podczas prelekcji, jako ciekawostka, skromny, błotnisty fragment ul. Powstańców Wielkopolskich, zwany dziś sarkastycznie „wielkie jeziora”, to na początku XV wieku ważny średniowieczny trakt wiodący
do centrum miasteczka.

Nie zabrakło tez ciekawostek dotyczących ul. Beskidzkiej, która w pewnej części nosiła miano Radzieckiej, ale dlatego, że była własnością Rady Miejskiej, a nie gloryfikacją Kraju Rad. Uliczka ta słynna z zabudowań zakładu karnego, posiadała jeszcze do niedawna swoje Koło Gospodyń
Wiejskich, bo ziemie wokół źródeł rzeki Łódki uprawiane były niemal do końca XX wieku.

Rozmowa o tych terenach sprowadziła się ostatecznie do wspominków o budowie kościoła
Św. Teresy i jego poświęceniu, podczas którego wierni mogli pożegnać jeszcze stary drewniany kościółek wstydliwie tkwiący obok nowego gmachu. Nie zabrakło też paru słów o kawiarence
„U Pana Boga za piecem", która – prowadzona przez Jezuitów – mieściła się w podziemiach nowego kościoła.

Takie wspomnienia pozwoliły znów powrócić do projektu „ Z czasem nam po drodze" - czyli realizacji rejestrowanych spotkań wspomnieniowych seniorów, dotyczących historii i obyczajowości lat naszej młodości”

Starczyło jeszcze trochę czasu by - w nawiązaniu do adresu spotkania kończącego projekt - przypomnieć nieco historię ulic okalających dawny cmentarz przy al. Politechniki.  To pozwoliło na zabranie głosu uczestników z ul. Pięknej, która
po obu stronach tej alei prezentuje odmienny
obraz: starej drogi wzdłuż rzeki Jasień i nowoczesnego osiedla w kierunku al. Jan Pawła II.

Warsztaty okazały się bardzo cenne, ale pozostawiły po sobie również wiele pytań. Nie zawsze pamięć pozwala odpowiedzieć na wszystkie. Czasami trzeba znów szukać źródeł informacji. Grupa z Żubardzkiej pokazała nam nieznaną książkę p.t.: Patroni Łódzkich Ulic[5] obiecując niezmiernie ciekawą lekturę. Równocześnie usłyszeliśmy
informacje, że przy zbiegu ulic Pogonowskiegoi
i 6 sierpnia istniało po wyzwoleniu prawdopodobnie jakieś więzienie…

Może to ślad po I Wojnie Światowej? Jak podaje Wikipedia: „W latach 1915–18 okupujący Łódź Niemcy, wprowadzili nazewnictwo niemieckojęzyczne – ulica Benedykta stała się Benediktstraße. Gmach dawnego rosyjskiego Banku Państwa zajęła okupacyjna administracja niemiecka. Po wyparciu wojsk niemieckich z Łodzi, wojskowe Dowództwo Miasta, którego komendantem był kpt. Alfred Biłyk, zajęło gmach przy ul. Benedykta 6”

Na Polesiu, w budynkach przy ul. Jerzego 10 do dziś dnia można podziwiać okratowane klatki schodowe, byłej siedziby NKWD. Ale ulica
6 sierpnia?  Może nasze warsztaty przybliżą lub całkowicie wyjaśnią tę sprawę?

Pytań jest więcej. W okresie naszej młodości istniał w tym rejonie podobno gang czerwonych szalików. A oto inna informacja: „Niektórzy mieszkańcy Śródmieścia opowiadają o tzw. Złotym Rogu, u zbiegu ul. 22 Lipca (dziś 6 Sierpnia) i Wólczańskiej. Nie pamiętają, skąd wzięła się nazwa, ale wspominają regularne bitwy chuliganów o to miejsce. Naprzeciw siebie stawało nawet po dwudziestu mężczyzn i tłukło się do upadłego. [...]”[6]

Rozmowy o Polesiu wyzwoliły jeszcze jeden, radośniejszy temat. Wspomniano o obszarze za cmentarzem przy ul. Ogrodowej a dokładnie
o pasie wzdłuż ul. Drewnowskiej, który do lat 60-tych był praktycznie pusty, a do którego prowadziła z cmentarza niewielka furtka.  To tu zbierały się jesienią tłumy miłośników latawców. Sprzyjający wiatr sprawiał, że puszczano tu ogromne latające dzieła sztuki lotniczej, samodzielnie wykonane latawce, a także zrobione przez maluchów zwykłe ”baby” z prostego kartonu z ogonami z pociętej gazety.

Nie obyło się bez rozmów o starych cmentarzach łódzkich, tych funkcjonujących z ul. Ogrodowej, ale również i tych przy ul. Grabieniec, czy przy
ul. Brukowej, które już dawno przestały pełnić swoje funkcje i zamieniono je na parki lub skwery, albo – jak na Brukowej – pozostawiono, jako smutny relikt dawnej osady olęderskiej.

Jedno jest pewne: Pajęcza Sieć Seniorów, jeśli nie otwiera, to odnawia stare formy integracji tej
grupy mieszkańców.  Przy wspólnych spotkaniach,
a jeśli technika będzie łaskawa przy spotkaniach on-line, wrócimy do wspomnień o ulicach Łodzi ich historii i anegdotach z nimi związanych,
bo przecież: „Z czasem nam po drodze”.

 

 


INSTRUKCJA

Poszukiwania historii ulic w wykazie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Marszałka J. Piłsudskiego

– Jak z tego wykazu z skorzystać?

– Zacznijmy od początku wchodząc na stronę
biblioteki:

 https://www.wbp.lodz.pl/

Na tej stronie odnajdziemy ikonę „katalogi on-line”

I gdy na nią klikniemy otworzy się lista:

 a na niej na dole: Ulice Łodzi

 

Klikamy „Ulice Łodzi” i :

Otwiera nam się   baza:  Ulice-Łodzi

Teraz klikamy  razem ( czyli stare i nowe).

 

Wchodzimy w katalog ulic. Wpisujemy np.: Asnyka i klikamy „szukaj”. Jest:

I mamy pełny zapis historii ulicy ze smutnym podsumowaniem: Zniknęła pod blokami.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[1] Stanisław Andrzej Średziński jest autorem cyklu broszur o takim waśnie tytule: Kobiety, o których w Łodzi zapomnieć nie można.  W oparciu o te materiały powstaje obecnie książka.

[2] – ul. Tatarkówny-Majkowskiej Michaliny 2005-2017 (Nadanie nazwy ulicy wg - DUWŁ, uchw. XVL/781/05.) Zmiana nazwy w związku z ustawą dekomunizacyjną ul. Majkowskiej Michaliny Tatarkówny zmieniono na Anny Walentynowicz

[3] Andrzej Strug, właśc. Tadeusz Gałecki ps. „Andrzej Strug”, „Borsuk”, „August Kudłaty” (ur. 28 listopada 1871 w Lublinie, zm. 9 grudnia 1937 w Warszawie) – pisarz i publicysta, wolnomularz, działacz ruchu socjalistycznego i niepodległościowego, legionista, a także scenarzysta. ( Wikipedia)

[4] Obecny Widzew - ostatecznie włączony do Łodzi w 1946 roku – jako dzielnica miasta – wchłonął wiele innych miejscowości jak: Andrzejów, Mileszki, Nowosolna…

[5] Jarosław Kita, Maria Nartonowicz-Kot, Patroni łódzkich ulic, rok wydania 2011, wydawnictwo: Księży Młyn Dom Wydawniczy

[6] Bitwa o Złoty Róg. W: Portal „Łódź – fabrykancka.pl – tworzymy Łódź, portal informacyjno-edukacyjny”. fabrykancka.pl > Prasówka – Echo Miasta [on-line]. Stowarzyszenie „Fabrykancka”, 2008-01-28. [dostęp 2017-05-05].