Drukuj
Pajęcza sieć senioralna

 

 Moderator powitał prelegentów i uczestników spotkania wierszem Jerzego Daukszy.

 

              Drzewo

Cięte korzenie starego drzewa

umierają bez jęku pod osłoną ziemi.

Liście jak duma spadają w błoto

żyznej wokół drzewa niwy.

 

W suchej koronie bieleje gniazdo,

które opuścił mocarny bielik,

a pień jak słup ogłoszeniowy

oblepił hejt demokratyczny,

kłamstwem przybity aż do łyka.

 

Nie ma owoców, nie ma nasion.

Z ogryzków czegoś egzotycznego

kiełkują siewki w błocie z liści.

Ale nie nasze, ale obce

tak inwazyjne jak barszcz Sosnowskiego.

 

Drzewo z każdym pokoleniem umiera bardziej,

a obce kiełki rosną wyżej.

 

 

Czy wpuści jeszcze dąb mocarny

korzonki w glebę wielowiekową,

aby wtłoczyć życie w gałązki?

I czy młode pędy osłonią gniazdo,

aż zapomnienia przyleci bielik,

tu wychowywać dumne orlęta?

 

Inspiracją autora, były warsztaty Stanisława Średzińskiego na temat: "Jak się pisze artykuły, wspomnienia, wiersze".

Następnie zabrała głos Rzeczniczka Prezydent Łodzi ds. Seniorów, Celina Maciejewska. Opowiedziała, że wraz z przewodniczącym Miejskiej Rady Seniorów w Łodzi, Zbigniewem Weremczukiem, udzieliła niedawno wywiadu w Radio Maryja na temat działań miasta Łodzi na rzecz seniorów. W odzewie rozdzwoniły się nie tylko telefony łódzkich seniorów, ale również mieszkańców małych miejscowości. Mówili, że w dużych miastach jest łatwiej, gdyż działają Rady Seniorów, Kluby Seniora, Centra Aktywnego Seniora. Skarżyli się na brak takich placówek na ich terenie i pytali jak można je założyć?

W odpowiedzi stwierdziła, że nie zawsze potrzebne są środki finansowe. Czasami wystarczy własne zaangażowanie i praca, ale dobrze, gdy wesprze ich Urząd Gminy.

Aktualnie Pani Rzecznik realizuje 3 programy na rzecz łódzkich seniorów.

Pierwszym z nich jest program „Obecność”, który ma na celu aktywizację seniorów, którzy od dłuższego czasu izolują się we własnych domach i nie utrzymują kontaktu z innymi ludźmi. Do ich mieszkań przychodzą wolontariusze i w ramach terapii, pomagają otworzyć się i uczą nawiązywania relacji na nowo. Ponieważ na 60 osób biorących udział w projekcie, 55 to osoby mogące wychodzić z domu, wolontariusze zachęcają do odwiedzania różnych ośrodków, klubów, organizacji pozarządowych, w celu nawiązywania znajomości. Głównym założeniem projektu jest włączenie społeczne podopiecznych. Zaskakującym jest fakt, że na 100 podopiecznych zgłosiło się tyle samo mężczyzn, co kobiet. Nigdzie w Polsce nie zgłasza się tylu mężczyzn, co w Łodzi, a przecież jesteśmy bardzo sfeminizowanym miastem.

Drugi program, realizowany we współpracy
z „Generatorem Innowacji ę”, polega na szkoleniu urzędników, aby unikali nieświadomej dyskryminacji seniorów ze względu na wiek. Np. wysyłają informację, że o szczegółach można się dowiedzieć z linku podanego w piśmie. Nie zdają sobie sprawy, że dla wielu seniorów elektroniczny dostęp do danych, jest barierą nie do pokonania.
Z najnowszych danych GUS, wynika, że 48% osób 60+ nie obsługuje komputera. Starsi ludzie przyzwyczajeni są do wydrukowanych informacji. Duży problemem stwarza też łączenie się przez infolinię, która zazwyczaj jest procesem długotrwałym i skomplikowanym. Należy uprościć sposób rozmowy z konsultantem. Wielu seniorów stosuje autodyskryminację, mówiąc, np. „ja jestem starą babą i niczego już się nie nauczę”. Na zakończenie projektu będzie wydany podręcznik, jak się komunikować z grupą 60+.

Trzecim programem realizowanym od sześciu lat, jest "telefon życzliwości". To telefon zaufania dla seniorów obsługiwany przez 15 wolontariuszy.
W założeniu był przeznaczony dla Łodzian, ale obecnie dzwonią osoby z całej Polski, zwłaszcza
z małych miejscowości. Stale szkoleni wolontariusze udzielają różnych porad, np. podają numery telefonów do instytucji, w których można załatwić swoje potrzeby. Czasami mogą tylko wysłuchać skargi. Dla wielu osób jest to już dużym wsparciem, zwłaszcza, że wszystkie rozmowy są anonimowe.

Dla upamiętnienia wolontariuszy działających
w "telefonie życzliwości" planowane jest wydanie wspominkowego albumu. Wielu już zmarło,
a trzeba o nich pamiętać, zwłaszcza, że były to osoby, które rozpoczęły całą akcję.

Pani Rzecznik stwierdziła, że internetowa komunikacja jest nową formą, nieuniknioną w przyszłości. Przykładem są mężczyzni z jej biura, którzy mimo wieku 60+, doskonale posługują się komputerem. Wspomniała o panu, który po przejściu na emeryturę został pszczelarzem. Obecnie mając 87 lat, uczy się posługiwania Internetem, aby pogłębiać wiedzę na temat pszczelarstwa. Wyszukuje nawet zagraniczne artykuły i korzysta z tłumacza.

 

Zdaniem Pani Rzecznik, „Pajęcza sieć senioralna” jest bardzo ciekawym projektem, połączeniem spotkań bezpośrednich i on-line. Niesie wprawdzie pewne ograniczenia techniczne, ale daje możliwość kontaktu grup znajdujących się w różnych rejonach miasta i dzielenia się swoimi opiniami. Zaletą projektu są małe grupy, mniej narażone na skutki pandemii oraz dają możliwość udziału
w spotkaniach ludziom o różnych umiejętnościach korzystania z Internetu.

Do niedawna polityka senioralna kojarzyła się tylko z MOPS-em  i usługami opiekuńczymi, gdyż nie uwzględniała m.in. rozwoju kultury, profilaktyki zdrowotnej. Obecnie istnieje ładnie opisany rządowy program polityki senioralnej, ale jeszcze nie zawsze działa właściwie.

Widzi potrzebę zwiększenia ilości Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Jeszcze nigdy Europa tak szybko się nie starzała, dotyczy to szczególnie Polski. W Łodzi bardzo szybko przybywa seniorów i bardzo zwiększa się rozpiętość wiekowa. Trzeba szukać wspólnych tematów, aby wszystkie grupy wiekowe miały wspólne zainteresowania. Trzeba pamiętać, że demografia jest zawsze przed
polityką.

Do dyskusji włączył się Stanisław Średziński, mówiąc, że od 10 lat zgłaszany jest wniosek do MPK, o zmianę rozkładów jazdy na przystankach na większe. Seniorzy mają problem z ich odczytaniem, zwłaszcza po zmroku. Istnieje również potrzeba łatwiejszego kontaktu telefonicznego z firmami i instytucjami państwowymi, w których nawet rozmowa z konsultantem wymaga wielokrotnego wybierania numerów na klawiaturze. Łatwo tu o pomyłkę i wielokrotnie trzeba całą procedurę rozpoczynać od nowa. Przypomniał jeszcze kilka wniosków, jakie seniorzy zgłosili i co zostało osiągnięte, np. przeniesienie osiedlowej biblioteki z ul. Limanowskiego na Turoszowską, aby została na Żubardziu.

Kolejnym prelegentem był przewodniczący Miejskiej Rady Seniorów w Łodzi Zbigniew Weremczuk. Przedstawił sposoby tworzenia Rad Seniorów w oparciu o artykuł 5 ustawy o samorządzie, który mówi, że powołanie Rady Seniorów pozostawione jest uznaniu danej Rady Gminy. Seniorzy, zgodnie ze statutem, mogą wyłącznie opiniować projekty uchwał Rady Gminy i podejmować inicjatywy dotyczące swojego środowiska.

Miejska Rada Seniorów w Łodzi, wspólnie z Panią Rzecznik, dyżurowała raz w tygodniu. Niestety pandemia spowodowała zawieszenie bezpośrednich kontaktów z seniorami i przejście na wspieranie ich on-line. Rada chciałaby jak najszybciej móc spotykać się bezpośrednio, ale wciąż czeka na obiecany lokal mieszczący się na parterze przy
ul. Tuwima, do użytkowania wspólnie z panią rzecznik. Niestety z różnych przyczyn termin oddania go bardzo się opóźnia.

Mimo to, Rada Seniorów działa aktywnie i bierze udział w pracach różnych komisji Rady Miasta np. jej przewodniczący Zbigniew Weremczuk aktywnie działa w Komisji Zdrowia oraz uczestniczy w odbywających się on-line posiedzeniach Rady Miejskiej. Zgłasza uchwały Miejskiej Rady Seniorów oraz protesty przeciwko zmniejszaniu ilości łóżek geriatrycznych w łódzkich szpitalach, likwidacji Domów Kultury i wiązaniu opłat za śmieci ze zużyciem wody. Przedstawił inicjatywę uruchomienia hospicjum dla osób w stanie termalnym.

Ogólną dyskusję rozpoczął Jerzy Dauksza uwagą, że takim naliczaniem kosztów wywozu śmieci jeszcze bardziej niż emeryci, są obciążeni akwaryści. Przypomniał też, że pan Hałas, jeszcze w poprzedniej kadencji Miejskiej Rady Seniorów, zwracał uwagę na konieczność podziału seniorów ze względu na wiek i związane z tym potrzeby, zainteresowania oraz możliwości działania. Niestety wszystkich pakuje się do jednego worka, choć od sześćdziesiątki do setki mija czterdzieści lat. Dla porównania, ludziom od urodzenia
do czterdziestego roku życia, tych podziałów jest około dwudziestu.

Stanisław Średziński zwrócił uwagę na ludzi mieszkających na wyższych piętrach, którzy nie wychodzą z domu. Pani Rzecznik odpowiedziała, że w naszym mieście olbrzymim problem jest zarówno polityka zamiany mieszkań, jak i niechęć wielu starszych osób do zmiany miejsca zamieszkania.

Tomasz Adamkiewicz prezes Koalicji na rzecz Aktywizacji Społeczno-Zawodowej "Pracując Razem" i członek Akademii Mądrego Życia prowadzący Kluby Ludzi Sukcesu mówił, że według psychologii humanistycznej samorealizacja jest jedną z wyższych potrzeb człowieka. Potrzebujemy poczucia wypełnienia swojej misji życiowej, poczucia, że stajemy się tym, czym możemy, że osiągamy to, do czego czujemy się powołani.  Każdy z nas, czy nam się to podoba, czy nie, ma w życiu jakąś misję do spełnienia. Jest to jeden
z trudniejszych do osiągnięcia składnik sukcesu, gdyż wymaga wysiłku, aby świadomie odkryć, "co ja właściwie chcę osiągnąć w życiu?". Zaprezentował kilka ćwiczeń relaksacyjnych, które wspólnie wykonaliśmy przed komputerem.